Dzień 6 i 7
Weekend szybko minął :) Wyjazd do domu rodzinnego jak zawsze udany. Obeszło się bez podjadania czegoś z poza menu.
Przygotowałam s mix zdjęć z dwóch dni - nie pamiętałam o tym żeby każdy posiłek fotografować za co Was bardzo przepraszam.
Niedzielne śniadanie :)
Dodatek do borówek ,albo odwrotnie :P
Podwieczorek :)
Śniadanie sobotnie :)
Pij wodę będziesz wielki ;)
W podróży obiad smakuje lepiej :)
Kolacja mistrzowska! Najlepsza - zwieńczenie całego tygodnia zmagań !
Dzisiaj mija tydzień od podjęcia przeze mnie diety. Odważnie wkroczyłam na ścieżkę zdrowia . Pomimo kryzysu drugiego dnia nie poddałam się. Pokus było wiele lecz myśl w głowie przypominająca o korzyściach jakie następują każdego dnia i będę jeszcze większe z czasem nie dała za wygraną. Już odczuwam poprawę samopoczucia, zmniejszenie bólu brzucha, wzdęć i ogromnego balona zamiast brzucha. Czuje się już syta po posiłkach i pije dużo więcej wody niż dotychczas. Nie wiem czy schudłam - wszystko okaże się za tydzień na wizycie u dietetyka
Dziękuję za to ,że odwiedzaliście mojego bloga podczas PIERWSZEGO i najtrudniejszego tygodnia diety :)
W najbliższym tygodniu będę gotować potrawy z menu na dwa dni . Dzięki temu zaoszczędzę czas i pieniądze ,które przeznaczę na kontrolne wizyty. Nie będę zatem relacjonować kolejnego tygodnia w ten sposób - menu będzie dokładnie takie samo przez długi długi czas :)
Mam zamiar urozmaicać sobie niektóre potrawy np . raz ugotować jajko na twardo ,raz na miękko ,a innym razem zrobić je w koszulce :) Zamiast kromki chleba zrobię sobie grzankę chrupką :) Takie lekkie zmiany mogą wiele zmienić. O tym będzie informowani na bieżąco w tygodniowych podsumowaniach.
Zapraszam!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz